Szukam mieszkania do wynajęcia. Bardzo chciałabym trafić na ciekawą ofertę, w jak najkrótszym czasie, a jest sobota. Dlatego zamiast poczekać do poniedziałku i zgłosić się do jakiegoś biura, wpisuję do wyszukiwarki: wynajem nieruchomości Szczecin, mieszkania Szczecin, nieruchomości Szczecin. Myślałam, że przeglądanie ofert zajmie mi z godzinę, a tymczasem siedziałam całą noc. Rano do mojego pokoju weszła koleżanka. - A ty już na nogach? - zapytała. A kiedy powiedziałam, że ja to jeszcze się nie położyłam, pokiwała tylko głową. - Znalazłaś chociaż coś dla siebie? - zapytała. - A gdzie tam. Jak wpisałam – wynajem nieruchomości Szczecin wyszły mi same lokale komercyjne, na hasło nieruchomości Szczecin pojawiło się setki tysięcy stron, ale nic konkretnego nie znalazłam, najwięcej było na mieszkania Szczecin, ale większość mieszkań było na sprzedaż. Pewnie zarwę kolejną nockę – odpowiedziałam. Postanowiłam, że nie położę się spać, póki nie znajdę choć trzech mieszkań na których oglądanie mogłabym się umówić. Godzinami patrzyłam się w monitor, niektóre zdjęcia już nawet kojarzyłam. Biura nieruchomości miały dziwny zwyczaj wrzucania tych samych mieszkań pod nieco różnymi lokalizacjami. Na jednej stronie pisali ulicę, na innej dzielnicę, wstawiali nieco inne zdjęcia lub zamieniali tylko ich kolejność i już powstawała iluzja, że chodzi o inne nieruchomości. - Szczecin jest wielki, na pewno coś znajdę – pocieszałam się w myślach. Głowa opadała mi już na klawiaturę. Zobaczyłam przepiękne, przestronne i jasne mieszkanie. Nie było żadnej meblościanki i boazerii, na podłogach była ładna deska, okna były nowe. Lokalizacja marzenie – niby w centrum, ale jednak trochę z boku, w zacisznym miejscu. Dodatkowo cena była niewielka. - Nikt nie chce takiego mieszkania? Szczecin nie zauważył, że jest taka oferta – myślałam zdziwiona. Firma, która zamieściła ofertę nazywała się – Wynajem Nieruchomości Szczecin. Mieszkania dla Ciebie. Jeszcze raz spojrzałam na zdjęcia mieszkania. A jakie ładne i nowe meble, nie mogłam uwierzyć, że znalazłam takie ogłoszenie. To chyba sen… - Idź do łóżka – usłyszałam. Popatrzyłam na zdjęcie, czy ktoś stamtąd woła? - Idź do łózka – to współlokatorka szarpała mnie za łokieć, zasnęłam na biurku.