Jak powiedział mi ostatnio mój chłopak, Subaru Robin jest świetnym dystrybutorem silników. Niestety, miał chyba wrażenie, że nie do końca go rozumiem, bo jakoś nie widzę, by moje zainteresowania oparły się tylko i wyłącznie na motoryzacji. Oczywiście, próbował mi kiedyś wyjaśnić, czym różnią się silniki Deutz i silniki spalinowe, ale jego plan spalił na panewce, ponieważ wolałam nawiązać do kupna nowej sukienki. Jak sam zrozumiał, temat najzwyczajniej w świecie mnie nie interesował. Mimo to, zauważyłam, że próbuje nadal. Powiedziałam mu, że jeśli Subaru Robin jest dla niego takie fascynujące, to niech zacznie tam pracować. Może też zacząć kolekcjonować silniki spalinowe w piwnicy, może dzięki temu przestanie tyle wychodzić wieczorami. Z drugiej strony, nie mogę przecież zupełnie ignorować jego zainteresowań i nawet próbowałam zrozumieć, dlaczego silniki Deutz są takie wspaniałe, jednak przyznam szczerze – po prostu nie potrafię tego pojąć. Nie należy to do moich fascynacji, a nawet gdyby należało, ile można o tym słuchać? Sprawa była dla mnie trudna i powiedziałam mu o tym. Odparł, że może faktycznie, troszeczkę przesadza z tymi wiecznymi monologami dotyczącymi akcji Subaru Robin czy o tym, że silniki spalinowe odejdą pewnego dnia w niepamięć, ale jak sam stwierdził, chyba nie ma nic złego w tym, że mężczyznę to ciekawi. Zgodziłam się z nim – ale dałam mu pewien warunek. Ponieważ jesteśmy parą od wielu lat, dzielimy się wszystkim, co mamy, bardzo istotną sprawą jest wzajemne zrozumienie. Powiedziałam mu więc, że jednego dnia opowie mi dokładnie, czym są silniki Deutz, a drugiego pójdziemy pooglądać sukienki do centrum handlowego. Myślę, że taki kompromis go zadowala, może nawet obejrzymy razem jakiś program motoryzacyjny, wszakże muszę być kobietą wszechwiedzącą (przynajmniej takie mam aspiracje) i nie mogę tak po prostu wzruszyć ramionami na to, że mojego mężczyznę coś ciekawi. Postaram się sprawić mu na urodziny jakiś miły prezent, może właśnie coś do jego ukochanego samochodu?